"Zorganizowany przerzut migrantów z Białorusi". Zarzuty dla aktywistki

Dodano:
Żołnierz WP na granicy z Białorusią, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
W śledztwie dotyczącym zorganizowanego przerzutu migrantów z Białorusi pojawia się nazwisko aktywistki znanej z głośnej sprawy granicznej.

Chodzi o aktywistka związaną ze środowiskiem pomagającym migrantom na granicy polsko-białoruskiej, która usłyszała poważne zarzuty dotyczące organizowania nielegalnego przekraczania granicy – wynika z ustaleń śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Krajową. Sprawa podważa narrację części organizacji społecznych, które od lat przedstawiają działania aktywistów wyłącznie jako pomoc humanitarną.

"Piątka z Hajnówki"

Chodzi o Kamilę M., jedną z pięciu osób uniewinnionych w głośnym procesie tzw. piątki z Hajnówki. Wyrok zapadł 8 września 2025 roku. W czerwcu 2025 roku w innym postępowaniu postawiono jej jednak nowe, poważniejsze zarzuty związane z udziałem w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy. Śledztwo, w którym pojawia się jej nazwisko, dotyczy międzynarodowego przemytu ludzi i ma znacznie szerszy zakres.

Obejmuje wydarzenia sięgające co najmniej września 2021 roku i działalność prowadzoną przynajmniej do marca 2022 roku. W sprawie podejrzanych jest więcej osób – oprócz aktywistki i małżeństwa działaczy społecznych także co najmniej trzy inne osoby, z których część zdecydowała się dobrowolnie poddać karze. Według prokuratury kluczowe znaczenie mają dane zabezpieczone w telefonie aktywistki. Analiza korespondencji ma wskazywać m.in. na kontakty z osobami zajmującymi się przemytem migrantów, ustalanie transportu oraz przekazywanie instrukcji dotyczących sposobu zachowania podczas zatrzymania przez służby graniczne.

2800 dolarów za osobę

Śledczy zwracają uwagę także na wątki wskazujące na możliwą profesjonalizację procederu. W zabezpieczonych wiadomościach pojawiały się informacje o kosztach nielegalnego przekroczenia granicy. Według części korespondencji miały one sięgać do około 2800 dolarów za osobę. Jeśli podobne stawki były stosowane szerzej, mogłoby to oznaczać wielomilionowy rynek przemytu ludzi w skali regionu.

Dodatkowe wątpliwości wzbudził numer telefonu używany przez podejrzaną. Według ustaleń śledczych miał być zarejestrowany na dane osoby, która od 32 lat nie przebywała w Polsce. W śledztwie pojawia się także wątek osoby, na którą zarejestrowano aż 130 numerów telefonów u różnych operatorów, co może wskazywać na wykorzystywanie infrastruktury telekomunikacyjnej do działań przestępczych.

Obrona aktywistki odmawia komentowania zarzutów i podkreśla, że postępowanie nie ma związku z procesem dotyczącym wydarzeń w Hajnówce. Za organizowanie przemytu ludzi grozi do 8 lat więzienia.

Źródło: Rzeczpospolita
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...